ROK 2003, NUMER 4

TYLKO NIE WALENTYNKI

łożyć nową sukienkę, którą dostałam od mamy. Bez makijażu, w przeciwieństwie do moich koleżanek, ruszyłam więc do szkoły.
        Po drodze mijałam wiele zakochanych par. Wśród nich był i mój brat. Szedł ze swą Anką Muszę przyznać, że oboje wyglądali okropnie. Wszyscy szli normalnie, a oni co chwilę całowali się i wymieniali czule spojrzenia. Myślałam, że spalę się ze wstydu. Na szczęście, a może i nie, doszłam już do szkoły, a brat ze swoją dziewczyną poszli na przystanek, aby dojechać do gimnazjum , w którym miał się odbyć bal zakochanych.
       Gdy tylko weszłam do szkoły, sprawdziłam, czy gdzieś w pobliżu nie ma Słodkiego. Zobaczyłam go na ławce. I to był ten pierwszy raz, kiedy wolałabym go nie oglądać. Siedział przytulony do Agi, a ona trzymała w ręku słodkiego misia z napisem „Kocham Cię..."
        Czułam, że nóż wbija mi się w serce. Chciałam podbiec i wyrwać jej pluszaka, ale w porę się powstrzymałam. Postanowiłam zapomnieć- o chłopaku moich marzeń i obiecałam sobie, że na pewno znajdę nowego i przystojniejszego niż Słodki.
        Weszłam więc do klasy i usiadłam w ławce. I tu zaskoczenie. Na ławce stał dokładnie taki sam pluszak, jakiego dostała Aga od swojego chłopaka. Całą lekcję myślałam
o tym, kto mógł mi ofiarować tę maskotkę. Pytałam się nawet koleżanek, ale one były tak samo zaskoczone jak ja. Nie odkryłam więc nadawcy przesyłki. Na ostatniej lekcji przeszło mi przez myśl, że to może Słodki podłożył pluszaka. Miałam nadzieję, że po lekcjach wszystko stanie się jasne. Teraz jednak musiałam się skupić na lekcji, bo pani od polskiego pytała nas z ostatniego tematu. Na szczęście ominęła mnie kolejka, chociaż trochę żałuję, że straciłam piątkę.
        Zadzwonił dzwonek. Wyszłam z sali i miałam wejść do szatni, kiedy zaczepił mnie Słodki. Nogi się pode mną ugięły i na moment odebrało mi mowę, ale słuchałam uważnie, co mówi chłopak Agnieszki, a właściwie były chłopak, gdyż Słodki i powiedział mi, że zerwał z Agą Okazało się też, że miś był od niego. Byłam taka szczęśliwa.
        Słodki odprowadził mnie do domu. Po drodze rozmawialiśmy i poznaliśmy się bliżej. Słodki powiedział, że wcześniej zerwałby z Agą, ale chciał mi zrobić niespodziankę na walentynki. Zanim rozstaliśmy się, postanowiliśmy umówić się na jutro, by pójść razem do szkoły.
       Kiedy weszłam do domu, uświadomiłam sobie, że marzenia się czasem spełniają, a i walentynki nie są takie najgorsze.
        Tylko czy Aga może powiedzieć to samo?

Ewa Paszkiewicz z klasy V b