pę i zapytali pierwszego lepszego przechodnia: - Co się dzieje? - Od kiedy postawiono tutaj tę przeklętą elektrownię, nie możemy spokojnie żyć! Już trzy razy ewakuowano nas z domów! - odparł z wściekłością w głosie nieznajomy. - A jak moglibyśmy się stąd wydostać? - To niemożliwe! Dopóki ta elektrownia pracuje, żadne statki nie będą kursowały - odrzekł zrezygnowany mieszkaniec wyspy.
Patryk i Łoś tylko popatrzyli na siebie i ruszyli w stronę elektrowni. Łoś wyjął z plecaka dwa kombinezony przeciwko skażeniu i buteleczkę- gazu obezwładniającego. Za jego pomocą uśpili strażników i dostali się do komputera. Łoś zaczął przeprogramowywać system, a Patryk wszystko oglądał.
W pewnym momencie Łoś wydał mu polecenie: - Podnieś tę wiązkę przewodów. Patryk chwycił ją i poślizgnął się. Z połączenia wystrzeliła iskra. Po chwili rozpętało się piekło. - Ogień nie może dojść do reaktora! - krzyknął Łoś. I rzucił się do ucieczki. Za nim popędził Patryk. Obaj uciekali co sił w nogach. Skierowali się ku portowi. Mieli szczęście, gdyż w ostatniej chwili zdążyli się ewakuować
z zagrożonego miejsca. Byli już dlatego, gdy na niebie pokazał się grzyb, grzyb atomowy.
Łosia i Patrvka zostawiono w porcie, a strajkujący odpłynęli w poszukiwaniu nowego, bezpiecznego zakątka ziemi.
              Po raz kolejny Super Łoś wyszedł cało z opresji. Przez przypadek stał się też wybawcą zagrożonych. Dzięki niemu wszyscy osiągnęli to, czego pragnęli od dłuższego czasu. Strajkujący pozbyli się elektrowni, a Łoś przeżył przygodę. Skorzystał też rząd, który nareszcie utracił -wyspę, na której składowano broń chemiczną.
              Teraz Łoś z Patykiem postanawiają szukać nowych przygód. A jakich? O tym w kolejnych numerach "Szkolnego Graffiti".

Michał Sternik

KĄCIK DOWCIPU