KURIER 21

ROK SZKOLNY 2005/2006

8

Szkoła Podstawowa nr 21
im. Królowej Jadwigi w Lublinie

Co myśli o mnie gołąb za oknem?

Ważne tematy:

Pierwszy dzień wiosny w naszej szkole
Dnia 21. marca 2006 roku w naszej szkole obchodziliśmy Spring Day in Europe. Tematem przewodnim tegorocznego dnia wiosny była „Debata o Naszej Przyszłości".

Anonimowa poezja
Nadzieja…
Ona niczym kwiatu pąk,
Jak woda daje życie.

Muszelkowy świat i tropikalne piękności
Wiele morskich zwierząt tworzy własne ,,domki" w postaci różnego rodzaju zewnętrznych skorup.  Te stworzenia należą do wielkiej grupy zwierząt nazywanej mięczakami.

Konstytucja 3 Maja
Konstytucja 3 maja - uchwalona 3 maja 1791 roku ustawa regulująca ustrój prawny Rzeczpospolitej.

Humor
Na posterunku policji dzwoni telefon:
- Ratunku!!! Do domu włamał się kot!
- Kot to nie powód, żeby dzwonić na policję. A kto mówi?
- Papuga.

Recenzja -Epoka lodowcowa 2
Pękają lody, topnieją śniegi i nadchodzi wiosna.

Co myśli o mnie gołąb za oknem?
Pewnego zimowego dnia latałem nad Lublinem w poszukiwaniu pożywienia


„Zabawa w wywiad" 
Wywiad 2
Wywiad 4
Wywiad 5
Wywiad 6
Wywiad 7

      Pewnego zimowego dnia latałem nad Lublinem w poszukiwaniu pożywienia.  W brzuszku mi piszczało, a niestety trawniki i rośliny pokrywał śnieg.  Wszystkie karmniki były zajęte przez kruki, a ja bałem się wejść pomiędzy nie, bo były duże i mogły mnie zadziobać.
      Nagle zauważyłem, że jeden z karmników jest wolny. Popędziłem w jego kierunku, ale niestety nie było w nim ani okruszka. W tej samej chwili dostrzegłem w pobliskim oknie dziewczynkę. Podleciałem do niej z nadzieją, że może da mi kawałek chleba. Byłem taki głodny! Dziewczynka zawołała swoją mamę i powiedziała do niej, że jestem ślicznym gołąbkiem. To było miłe, ale ja myślałem wyłącznie o jedzeniu.  Zazdrościłem dziewczynce, bo na pewno nie marzła i nie była głodna. Mogła siedzieć sobie przy kominku i niczym się nie martwić. Ludzie to szczęściarze. A ja biedny musiałem marznąć na mrozie i trząść się na wietrze. Jednak po chwili dziewczynka ponownie podeszła do okna i dała mi okruszki chleba. Złapałem dziobem największy z nich i szybko odleciałem.
      Tej zimy przylatywałem pod okno dziewczynki codziennie i zawsze znajdowałem na parapecie jakiś smakołyk. Aż pewnego dnia na znajomym oknie ktoś zamontował zupełnie nowiutki, śliczny karmnik. Był to mój własny karmnik, ponieważ zawsze miałem w nim miejsce i znajdowałem coś dobrego do jedzenia. Inne ptaki też się      w nim żywiły, ale dziwnym trafem, kiedy również chciałem zaspokoić głód, wszystkie natychmiast robiły dla mnie miejsce.
      Minęła zima, a ja nadal przyfruwałem pod znajome okno i patrzyłem, co robi dziewczynka. Któregoś dnia usłyszałem, jak woła do niej mama. W ten sposób dowiedziałem się, że ma na imię Małgosia. Najczęściej  zastawałem ją przy biurku    w jej pokoju, kiedy odrabiała lekcje. Czasami przychodziły do niej koleżanki, z którymi bawiła się i śmiała radośnie. Co jakiś czas dziewczynki odwracały głowy i

ŚWIĘTO SZKOŁY

Gazetka nr 3

Gazetka nr 4[BI]

Gazetka nr 5

Gazetka nr 6

Gazetka nr 7

Gazetka nr 8

machały do mnie wesoło. Chyba mnie polubiły.
      Wiosną i latem, gdy Małgosia wychodziła bawić się na dworze, często latałem   w górze i patrzyłem, co robi. Pewnego letniego dnia wydarzyło się coś niesamowitego. Podfrunąłem do Małgosi i przycupnąłem na jej ramieniu, kiedy rozmawiała z koleżankami. Wtedy ona przedstawiła mnie jako s w o j e g o ptaka!     W tamtej chwili po raz pierwszy w życiu tak mocno się wzruszyłem, a przyjemny dreszcz przebiegł przez moje ciało od czubka dziobu aż po koniec ogona. 
      Od tego czasu minęło wiele miesięcy. Nadal przylatuję do Małgosi, grucham pod jej oknem i zawsze znajduję coś smakowitego w karmniku. I tak staliśmy się prawdziwymi przyjaciółmi. Wiem, że swoją obecnością umilam czas dziewczynce,    a ona odwdzięcza mi się uśmiechem i pożywieniem. To nie wszystko. Małgosia nazwała mnie Gombi.  Ładnie, prawda?


Małgorzata Łazuka,  klasa IV „e"